• Wpisów: 31
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 13:06
  • Licznik odwiedzin: 2 466 / 1201 dni
 
magland5
 
Madziuchna11223344: Słuchajcie przemyślałam sprawę i  pozostaje na tym blogu  dzięki  jakieś osobie która dała mi  siłę robić to co  jest dla mnie bardzo  ważne . Teraz napisałam dla was scenariusz proszę przeczytajcie i  powiedzcie czy  wam się podoba :D


ROZMOWA POMIĘDZY  LUDMIŁĄ A FEDERICO

Violu, mogę pogadać z Ludmi? - zapytał stając przed nami. Chyba zauważył moją panikę w oczach, ponieważ zaczął się uśmiechać zwycięsko. Ten uśmiech mnie wkurza.
- Yyy... Tak, pewnie - odpowiedziała. Cmoknęła mnie w policzek i odeszła w stronę domu. Federico uważnie ją obserwował, a gdy już nie było widać mojej siostry wziął mnie za ręce.
- Ludmiła, przepraszam Cię. Wiem, że trudno Ci będzie mi wybaczyć, ale... - wziął głęboki wdech - Kocham Cię - Co on powiedział? Kocha mnie? Zdradził mnie rok temu! Nie widziałam go rok! Ale muszę przyznać, nie dość, że wyprzystojniał to jeszcze widząc go moje serce zabiło mocniej.
- Fede, ja... Ja nie wiem - zaczęłam - Nie wiem co do Ciebie czuję. Nie wiem czy to miłość...
- Rozumiem Cię. Mogę przyjść wieczorem?
- Tak, będę czekać - obiecałam.
- Odprowadzić Cię?
- Nie, dziękuję - powiedziałam i usiadłam na ławce. Przez łzy widziałam tylko oddalającego się Federico. Szedł w stronę garażu Leona. Wrócił do zespołu? Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam się.
- Czego chcesz? - warknęłam.
- Myślałem, że tylko ja ciepię - odpowiedział Leon.
- Fede wrócił do zespołu?
- Jego zapytaj - wzruszył ramionami - Przecież mi nie ufasz.
- Dobrze wiedziałeś co zrobiła, a jednak dalej jej bronisz - rzuciłam na temat Roxy.
- Wiem dalej. I wiem co zrobiła mi. Zdradza mnie od dziesięciu miesięcy - powiedział ze smutkiem w głosie siadając obok mnie. Spojrzał na mnie - Wiedziałaś - stwierdził.
- Wiedziałam.
- Czemu mi nie powiedziałaś?
- Czemu Ci miałam mówić? Miałeś w dupie moje cierpienie, więc ja mam się przejmować Tobą?
- Nigdy nie miałem Cię w dupie - wstał - Roxy zabroniła mi się z Wami spotykać. Ale to już koniec. Nie jestem z nią już.
- Dalej nie rozumiem.
- Dowiesz się w swoim czasie - odszedł. O co mu chodziło? Doszłam do domu na kolację. Nie wiem jak ten czas zleciał, no ale cóż. Zjadłam pyszny posiłek przygotowany przez Olgitę i poszłam do pokoju. Tam wykonałam wieczorną toaletę w pół godziny i w końcu o godzinie 20 mogłam położyć się spać. Wcześnie jak na mnie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Na moją prośbę do pokoju wszedł Federico. Jak zwykle w samych dresach co powodowało, że miałam okazję oglądać jego nagi tors. Aww... Podniecające. Ludmiła! Ogarnij się.
- Mówiłem, że przyjdę - powiedział.
- Pamiętam. Co jest? - zapytałam stając przed Włochem.
- Mogę Cię o coś zapytać? - niepewnie kiwnęłam głową - W ciągu ostatniego roku, ile ich było?
- Jeśli mam być szczera to żadnego. Przez ostatni rok nie byłam w żadnym związku - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Brunet odetchnął z ulgą - Co Ci?
- Już się bałem, że się znowu zakochałaś i ja już nie mam szans.
- To, że się nie zakochałam nie oznacza, że dam Ci szansę.
- Dasz... O to już ja się postaram - zbliżył się do mnie kładąc swoje ręce na mojej talii.
- Jak zwykle jesteś taki pewny siebie. To wkurzające.
- Podoba Ci się to... - stwierdził.
- Nie, prędzej irytuje, denerwuje, odpycha... - wymieniałam.
- Podnieca... - Dokończył - Deja vu.
- Co?
- Deja vu. Na pewno wiesz co to. Tak samo wyglądała nasza rozmowa w dzień mojego przyjazdu rok temu - przypomniał mi. Aaa... Tak, pamiętam. Czyżby kolejny rok też tak zleciał? - Według tego powinnaś mi jeszcze dać całusa na dobranoc - wskazał palcem na lewy polik. Nie dostał buziaka, ale został spoliczkowany.
- Może być? - zapytałam z uśmiechem.
- Nie bolało - również się uśmiechnął - To co, widzę, że złość już Ci przeszła.
- Najwyraźniej - odpowiedziałam.
- Mówiłem, że dasz mi szansę - zaczął się śmiać. Cofnęłam się do łóżka i rzuciłam poduszką w Federico. Na moje nieszczęście złapał ją - I powtórka z rozrywki. Ale skoro Ty mi nie dasz buziaka, to ja dam Tobie - podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
- Zabije Cię kiedyś, Pasquarelli.
- Moje nazwisko brzmi pięknie w Twoich ustach. Ciekawi mnie jak brzmiało by moje imię wykrzykiwane przez Ciebie, w nocy - spojrzał na łóżko.
- Wyjdź. Albo lepiej. Wyjdź i nie wracaj. Przyleciałeś dzisiaj, a ja już mam Cię dość - na moją prośbę albo raczej na mój rozkaz Włoch opuścił mój pokój, a ja poszłam spać.
----------------
Co myślicie? Może być? Czyżby Fedemiła do siebie wróciła? Leon zerwał z Roxy, będzie błagał Violettę o wybaczenie? A co w zespole? Fede wrócił? I nie ma paparazzi? Podejrzane  Następny rozdział jutro! CIAO
:*:*>:D:d:D;)

Nie możesz dodać komentarza.